• Strona Główna
  • Portal
  • Szukaj
  • Chat
  • Gry
  • Użytkownicy
  • Regulamin
  • Kontakt

Aktualny czas: 10.09.2010, 08:55 Witaj! (Logowanie — Rejestracja)

Szybka rejestracja:

Login: Email: Kobieta Mężczyzna
Hasło: Potwierdź hasło:


Co nowego na forumix?
II Wybory Miss i Mistera - [Szczegóły]

Forum Młodzieżowe - Forum Dyskusyjne / Rozrywka / Kultura / Wasza twórczość v
1 2 3 Dalej »
/ Opowiadanie - Prawdziwy wampir.

Odpowiedz 
Opowiadanie - Prawdziwy wampir.
Autor Wiadomość
Offline Meraya
Poznaję
**

Liczba postów: 29
Płeć: Kobieta
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 17.12.2009
Punkty: 106 FP


Post: #1
Opowiadanie - Prawdziwy wampir.
Chciałabym dowiedzieć się od Was co sądzicie o moim opowiadanie, bo nie wiem czy nadal pisać. :) Liczę na obiektywne komentarze.

ROZDZIAŁ I

Idąc przez ciemny las oświetlony jedynie słabym światłem księżyca przenikającego przez jesienne chmury okryta tylko brązowym, lnianym płaszczem kobieta nagle upadła. Potknęła się o wystający korzeń jednego z drzew, których pełno w tym miejscu. Ich gałęzie uginają się od silnego, wschodniego wiatru, wyglądają jak ramiona umarłych pragnące dosięgnąć Boga. Wydawać by się mogło, że starają się dotknąć, złapać samotną dziewczynę. Na tle bladego księżyca wyglądają naprawdę upiornie. Jednak ona nie przejmuje się tym i brnie w głąb lasu, choć wiatr nie daje jej spokoju. Zdążyła już przemarznąć, ale nie zwolniła ani trochę. Nagle z boku słyszy coś jakby łamanie gałązek. Z walącym sercem odwraca się w tamtą stronę, jednak przez tak głęboką czerń nie sposób nic dostrzec. Stanęła na chwilę nasłuchując odgłosów lasu. Dźwięk nie powtórzył się. Słychać było tylko pohukiwanie sowy, cykanie jakiś robaków lub świerszczy i inne odgłosy nocy, więc kobieta znów ruszyła, lecz teraz już szybciej. Nie bała się, ale śpieszyła. Pragnęła jak najszybciej?


ROZDZIAŁ II


? wypełnić misję. Ruszyła biegiem, by zdążyć na czas. W końcu zauważyła, że dotąd gęsty i ciemny las zaczyna przeradzać się w pojedyncze badyle i wysokie trawy o srebrnym kolorze zabarwione przez ten sam księżyc, który w lesie wydawał się być wybawieniem od wszechogarniającego mroku. Teraz jednak wszystko sprawiało wrażenie obcego, wręcz nie z tej planety. Dziewczyna była jednak owładnięta całkiem innymi myślami i pragnieniem by tym razem nie zawieść, żeby zauważać takie szczegóły. Postanowiła, że moment odpocznie, bo bieg przez ciemny las osłabił ją. W takim stanie może jej się nie powieść? Lepiej nie ryzykować kolejnej porażki. Nadrobiła tyle czasu, że mogła sobie pozwolić na krótką przerwę. Usiadła więc na wielkim, szarym kamieniu porośniętym z jednej strony mchem. Zaczęła wpatrywać się w wielki księżyc, który wydawał się być nienaturalny. Bił od niego chłód, jakby był wielką, zamrożoną kulą, a nie ogromną skałą. Przeszedł ją dreszcz, a po kręgosłupie spłynęła pojedyncza kropla zimnego potu. ?To pewnie ze zmęczenia? ? pomyślała. Po jakiś trzech minutach wstała i zaczęła szybko iść przez suchą trawę, która głośno łamała się pod jej stopami, lecz ona nie zważała na to. ?Na tym pustkowiu i tak nikogo nie ma, a najbliższy dom, to ten, do którego zmierzam, a jest on dopiero za wzgórzem. Zwykły człowiek nie usłyszy tego z takiej odległości.? Idąc rozglądała się na boki i podziwiała ten nocny spokój, miejsce którego ludzka ręka nie zniszczyła. Coraz rzadziej spotyka się tak duże, wolne przestrzenie. Wszędzie tylko centra handlowe?
W końcu na horyzoncie pokazał się stary, drewniany domek letniskowy. Wyglądał jakby był wykonany z lodu. Wszystkie światła były pogaszone, co bardzo ucieszyło kobietę, która zwolniła by nie narobić hałasu. Teraz skradała się, przez co wyglądała jak zwinny kot, który wybiera się na polowanie. Była coraz bliżej i bliżej, gdy nagle w jednym z okien zapłonęło światło i wyjrzała przez nie jakaś postać, która na tle jasnego światła wydawała się być zupełnie czarna. Dziewczyna w panice, że zostanie odkryta rzuciła się szybko na trawę. Nie martwiła się, że narobi tym hałasu. Ważniejsze było, aby nikt jej nie zobaczył. Taki był rozkaz. Starała się więc leżeć w bezruchu, wstrzymała nawet oddech. Źdźbła trawy uporczywie kłuły ją w brzuch, ale starała się nie zwracać na to uwagi. W myślach powtarzała sobie: ?nic nie widziałeś, a teraz odejdź od tego okna i wracaj do łóżka?. Wzięła płytki oddech. Po jakimś czasie odważyła się delikatnie podnieść i zobaczyć czy postać nadal stoi w oknie. Odetchnęła z ulgą, gdy zobaczyła jedynie czarny prostokąt. Poleżała wśród traw jeszcze przez jakiś czas, ?lepiej nie kusić losu? ? pomyślała. Jednak nie mogła tak trwać w nieskończoność. Zresztą była zbyt niecierpliwa. Powoli wstała, lekko się skrzywiła, gdy usłyszała trzask łamanych gałązek. Po za tym czuła, że jakieś źdźbło wbiło jej się w udo. Popatrzyła w to miejsce i zobaczyła malutka plamkę krwi i wystający patyk. Szybkim ruchem wyrwała go ze swojej nogi. Żeby nie krzyknąć zacisnęła zęby. Dobrze, że rana nie była głęboka. Lekko kulejąc ruszyła wprost do domu, który był jakieś sto metrów przed nią. Miała nadzieję, że nie będzie więcej takich niespodzianek. Miała już dość dzisiejszej nocy, chociaż to dopiero początek?


ROZDZIAŁ III

Stojąc pod drzwiami starego, spróchniałego domku kobieta nasłuchiwała odgłosów z niego dochodzących. Równy rytm serca, płytki oddech, a więc wszystko wskazuję na to, że mężczyzna śpi. Szybkim krokiem, nadal przyciśnięta do ściany podeszła do okna. Delikatnie zajrzała przez nie do środka. Pomimo panującej tam ciemności rozpoznała zarysy mebli. Skradając się ruszyła do kolejnego, za którym była sypialnia. Piękna, wystrojona głowami zwierząt. Na łożu leżał starszy mężczyzna. Kobieta rozpromieniła się, ale jej uśmiech nie był prawdziwy. Wyrażał szyderstwo, a także odrazę. Ona, jedna z Największych ma? Na samą myśl robiło jej się niedobrze. Jednak musi postępować zgodnie z planem, aby wykonać misję. Inaczej się nie da. Taka jest wola Najwyższego. No ale po co mu taki stary dziad? Ma na pęczki takich, powinien rekrutować zdrową młodzież, a nie rozsypujących się dziadków! Przerwała te rozmyślania i wróciła do drzwi wejściowych. Wcześniej dostała informację od zwiadowcy, że zapasowy klucz jest schowany w sęku tuż pod dachem, zakryty jedynie jakąś rośliną. Wyciągnęła po niego rękę, skrzywiła się, bo coś przebiegło jej po dłoni, jednak szybkim ruchem wyjęła klucz z dziury. Dokładnie go oglądnęła. Typowy, stary, zardzewiały klucz. Starając się nie narobić hałasu wsunęła go do zamka. Zaczęła przekręcać go, czemu towarzyszył okropny zgrzyt. Niezbyt głośny, ale niebezpieczny dla jej misji. W końcu udało jej się otworzyć drzwi, które oczywiście także skrzypiały niemiłosiernie. Z jeszcze większym grymasem na twarzy weszła do środka, ale nie zamknęła ich za sobą, by znów nie robiły rabanu. Cicho stąpając dotarła wreszcie do pokoju starca. Delikatnie otworzyła drzwi i zajrzała przez szparkę. Nic się nie zmieniło. Mężczyzna leżał spokojnie w łóżku lekko pochrapując. Wślizgnęła się więc do pokoju, uważając by na nic po drodze nie wpaść. Gdy dotarła, pochyliła się odrobinę nad leżącym by lepiej się mu przyjrzeć, lecz właśnie w tym momencie odwrócił się na bok. Dziewczyna wystraszona rzuciła się do tyłu, mało nie wpadła na stojące obok krzesło. Uspokoiła oddech i po chwili znów znajdowała się tam, skąd wcześniej odskoczyła. Tym razem jednak nie starała się zobaczyć jak wygląda ta osoba. Po prostu zatopiła swoje zęby w odkrytej szyi leżącego. Jej tęczówki nagle zmieniły barwę na krwistoczerwoną, zmarszczyło się czoło, a skóra pobladła. Trwało to kilka sekund, ale dziewczynie wydawało się, że minęła już wieczność. Wolała się nie spieszyć, aby dostarczyć odpowiednią ilość jadu. Zdziwiło ją tylko to, że śpiący nie obudził się. Zamyślona, właśnie podnosiła głowę i miała się oddalić, gdy zza swoich pleców usłyszała głośny, basowy krzyk:
- Nie! Ty podła wampirzyco! Zostaw go!
Dziewczyna w ostatniej chwili uniknęła lecącego na nią żelazka. Była tak zdziwiona, że musiała się upewnić. Odwróciła się więc. I zobaczyła coś, co zaparło jej dech w piersiach. Staruch, którego miała przemienić stał za nią w drzwiach do ciemnego pokoju. Wyglądał na równie przerażonego i zdezorientowanego co ona, jednak nie wahał się walczyć. Kobieta szybko odwróciła leżącą na łóżku osobę. Ku jej wielkiemu zaskoczeniu był to młodzieniec, swoją droga bardzo ładny, lecz dziewczyna nie zwróciła na to uwagi, po niecałej sekundzie była już po drugiej stronie pokoju z nim na plecach. Szybkim ruchem odepchnęła staruszka niezbyt mocno, bo nie chciała połamać mu wszystkich kości. Nie odwracając się popędziła niespotykanym tempem w głąb lasu. Po kilku sekundach byli już tak daleko, że dziewczyna odważyła się trochę zwolnić. Jako młody wampir nie posiadała jeszcze wszystkich umiejętności w pełni rozwiniętych, więc szybko się męczyła. Przemiana jeszcze się nie dokonała, jednak już wiele umiała i po tym poziomie, jaki teraz reprezentowała wiadome było, że kiedyś będzie jednym z najpotężniejszych wampirów.
Po chwili byli już daleko za lasem. Dziewczyna stanęła więc, by nadmiernie się nie przeciążać. Położyła chłopca na trawie, a sama usiadła z boku. Myślała nad tym, czemu gdy ugryzła go nie obudził się. Pewnie po prostu ma bardzo mocny sen. A teraz to przed jad. Na każdego działa inaczej. Jednych pobudza, innych otumania. Nawet dobrze, że jego uśpił. Ciężko byłoby go zaprowadzić do zamku, gdyby wierzgał jak opętany. Pewnie w początkowym stadium nie spodoba mu się to, czym się stał. Ale trudno. Bardziej teraz ją martwiło to, co powie jej ojciec. Znowu zepsuła misję. Znowu! Jak mogła tak się pomylić i zmienić nie tą osobę?! Oczywiście po części była to wina zwiadowcy. Mówił, że w domu jest tylko jedna osoba, a mianowicie staruch. Ojciec będzie wściekły?

[Obrazek: byaksygna.jpg]
...Aoi sora wo miru...
19.12.2009 13:37
Odpowiedz cytując ten post
Offline Inez
:::: Divah ! ::::
******

Liczba postów: 1297
Płeć: Kobieta
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 19.09.2008
Punkty: 8,004 FP


Post: #2
RE: Opowiadanie - Prawdziwy wampir.
Wg mnie za duzo epitetow i ogolnie to nie podoba mi sie. Nudne troche.

*Bartuś.
poprzytulaj mnie.
nawet jeśli tylko myślami.
poprzytulaj.
19.12.2009 15:12
Odpowiedz cytując ten post
Offline Meraya
Poznaję
**

Liczba postów: 29
Płeć: Kobieta
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 17.12.2009
Punkty: 106 FP


Post: #3
RE: Opowiadanie - Prawdziwy wampir.
Aha, dziękuję za szczerość. :)

[Obrazek: byaksygna.jpg]
...Aoi sora wo miru...
19.12.2009 15:54
Odpowiedz cytując ten post
Offline Vera
Romantyczka ^^
***

Liczba postów: 110
Płeć: Kobieta
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 30.12.2009
Punkty: 315 FP


Post: #4
RE: Opowiadanie - Prawdziwy wampir.
Szczerze mówiąc takie o. Tym bardziej, ze ta tematyka jest juz trochę nudna. Masz ciekawy styl pisania. Myślę, że nie za dobrze sobie to wszystko wyobraziłaś. I niektóre zdania się ze sobą kłóca logicznie. Popracuj, a napewno bedzie extra ^^ trzymam kciuki.

...podaruj uśmiech swój, tym których napotkałeś na jawie i w swym śnie, a może ktoś skazany na samotność, ogrzeje się twym ciepłem, zapomni o kłopotach...
31.12.2009 17:14
Odpowiedz cytując ten post
Offline Tiger
Poznaję
**

Liczba postów: 52
Płeć: Mężczyzna
Grupa: Użytkownik
Dołączył: 16.01.2010
Punkty: 145 FP


Post: #5
RE: Opowiadanie - Prawdziwy wampir.
No to czas na komentarz Papy Tygryska :D

Styl całkiem, całkiem. Nie warto go marnować na takie rzeczy, ta tematyka jest już oklepana przez autorów - najczęściej - blogowych opowiadań. Chciałaś dokładnie przedstawić wszystko co wokół sie dzieje, a nie zawsze jest to konieczne. Weźmy np. takiego Pilipiuka, jeżeli ktoś czytał choć jedną książkę o Jakubie Wędrowyczu, to wie, że tam brakuje takich bujnych opisów, wszystko jest pisane jakby na chłopski rozum, skupiajac tylko to co jest ważne. No i popatrz jaki sukces osiagnęły jego opowieści.
Oczywiście takie bujne opisy nie są złe, są wydawnictwa, które z chęcia wydają książki pisane w taki sposób. Widać, że dużą wagę przywiązujesz do poprawności pod względem gramatycznym. To dobrze. Teraz pracuj nad opisem akcji, bo czytelnika możesz zanudzić tym, że np. zaczynasz się jakaś tam walka, a potem w jej środku następuje nudny opisik, albo jakieś babci sranie. I proszę, nie marnuj talentu na opowieści o takiej tematyce, wymyśl coś oryginalnego, a pewnie odniesiesz sukces :]

Ogolna ocena: Może być :D Zbyt prymitywne jak dla nieprzeciętnego czytelnika. Raczej opowiastka dla dziewczynek kochających Edwarda ze Zmierzchu...
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.01.2010 20:29 przez Tiger.)
23.01.2010 20:28
Odpowiedz cytując ten post
« Starszy wątek | Nowszy wątek »
Odpowiedz 

Forum Młodzieżowe - Forum Dyskusyjne / Rozrywka / Kultura / Wasza twórczość v
1 2 3 Dalej »
/ Opowiadanie - Prawdziwy wampir.

Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Opowiadanie. Japko 0 139 16.05.2010 23:00
Ostatni post: Japko

  • Pokaż wersję do druku
  • Wyślij ten wątek znajomemu
  • Subskrybuj ten wątek


Kontakt | Forum młodzieżowe | Mapa Użytkowników | Pomoc | Wróć do góry | Wróć do forów | Wersja bez grafiki

Polske tłumaczenie, © 2007-2010 Polski Support MyBB.
Silnik forum MyBB, © 2002-2010 MyBB Group.

forum młodzieżowe